|
Tarnowska Giełda z perspektywy dwóch lat/U>
W dniu 15 maja 2001 r. minęły dokładnie dwa lata, jak Tarnowska Giełda
Ptaków Egzotycznych pojawiła się na polskiej scenie zoologicznej.
Dzisiaj już chyba nikt z zainteresowanych nie ma wątpliwości, że
pomysł utworzenia giełdy przez Małopolskie Stowarzyszenie Hodowców
Kanarków i Ptaków Egzotycznych był jak najbardziej trafny i
potrzebny. Jednakże nadarza się wspaniała okazja, aby krytycznym
okiem spojrzeć na tek kiermasz - wyeksponować co dobre, a
zasygnalizować co słabsze, wymagające korekty.
Bardzo żałuję, że nie udało mi się być na pierwszej giełdzie,
która miała miejsce właśnie15 maja 1999 r. Dopiero za pośrednictwem
f&f dowiedziałem się o drugim wrześniowym spotkaniu i od tego
czasu staram się być na każdym kiermaszu. Myślę, że umożliwia mi
to w sposób łatwy i celny wytyczyć kilka charakterystycznych punktów
tej giełdy.
1. Przede wszystkim jest to giełda hodowców. Sprzedawać i
kupować ptaki przyjeżdżają głównie hodowcy. Owszem są również
osoby, które handlują ptakami, jednak ich skuteczność handlowa co
obserwuję - sukcesywnie maleje. Wydaje mi się, że jest to
konsekwencja rosnącej dojrzałości hodowców, że materiał handlowy
zakupuje się z pierwszej ręki lub z bardzo pewnych źródeł.
2. Materiał hodowlany, który można zakupić w Tarnowie jest
dobrej jakości i po bardzo atrakcyjnych cenach - jednych z najniższych
w kraju, co jest szczególnie ważne, jeżeli to piękne hobby ma się u
nas rozwijać. Dlatego można tą giełdę polecić szczególnie początkującym
hodowcom.
3. Tarnowska Giełda posiada bardzo dobre warunki lokalowe.
Chociaż ostatnio uczestnicy muszą trochę wędrować po budynku Klubu
Gwiazda, to jednak kiermasz zawsze odbywa się pod dachem, w
pomieszczeniach ogrzewanych, co w zimie umożliwia handel
delikatniejszymi gatunkami.
4. Na giełdzie oprócz ptaków można nabyć fachową
literaturę, holenderskie plakaty z ptakami, trochę akcesoriów, ale
niestety brakuje karmy. Myślę, że nieźle sprzedawało by się dobrej
jakości ziarno konfekcjonowane, aby to jednak mogło zostać
zrealizowane trzeba wiele czasu. Każdy hodowca wie jak to z tą polską
karmą bywa, a znaleźć porządnych dostawców jest trudno.
5. Organizatorzy zadbali również o solidną reklamę. Artykuły
w prasie lokalnej i regionalnej, systematyczne ogłoszenia w f&f, a
także dokładne, co miesięczne, relacje łącznie z tabelą
gatunek/cena, o które dba kol. Jerzy Ćwik sprawia, że wybierający się
do Tarnowa wiedzą czego mogą się spodziewać i za ile.
6. Miła, prawdziwie koleżeńska atmosfera wśród bywalców
kiermaszu, a także otwartość Gospodarzy na wszystkich nowych
uczestników jest dodatkowym atutem Tarnowa, który sprawia, że jeździ
się tam chętnie i raczej systematycznie. Niekiedy tylko po to, by
spotkać się z znajomymi i porozmawiać.
Na koniec jeszcze o jednej sprawie związanej z giełdą, przyznam
dosyć nieprzyjemnej. Jeden z moich znajomych, hodowców posiadających
bardzo dużą hodowlę papug, a który traktuje ptaki jako czyste hobby,
otrzymał kilka anonimowych telefonów z pogróżkami - aby nie angażował
się w Tarnowską Giełdę.
Domniemam, że byłą to akcja któregoś z handlarzy, którzy widzą
we wspomnianym hodowcy zagrożenie dla swoich finansowych korzyści z
giełd. Myślę jednak, że Organizatorzy, którzy są "ludźmi z
kręgosłupem", nie dopuszczą do tego, aby giełda w Tarnowie stała
się tylko miejscem handlu ptakami w prymitywnych relacjach i w chamski
sposób. Mam nadzieję, że nigdy nie dojdzie to takiej sytuacji, że
ktokolwiek będzie zmuszony zrezygnować z bytności na giełdzie pod wpływem
psychicznej lub fizycznej przemocy - jak to niestety często bywa na
innych tego typu giełdach w Polsce.
Robert P. Sobecki
Artykuł został opublikowany w nr 6/2001 (czerwiec)
miesięcznika "Fauna&Flora".
|