Ptaki Egzotyczne on-line Sprzedam - Kupię - Zamienię - Akcesoria - Inne - Kontakt 
   

Witamy w serwisie Ptaki Egzotyczne on-line | www.ptakiegzotyczne.net | Niedz. 20.I.2019 r. | Serwis istnieje od 2000 roku


Menu

- strona główna
- ogłoszenia
- artykuły
- ptaki w hodowli new !
- literatura
- download
- forum dyskusyjne
- CITES
- tarnowska giełda
- MSHKiPE
- różne
- redakcja


Polecamy






Ogłoszenia

Kategorie:

- sprzedam,
- kupię,
- zamienię,
- inne,

dodaj ogłoszenie


Reklama


Hodowla Ptaków



Hodowla Ptaków


>Życie w Hali Wolnych Lotów warszawskiego ogrodu zoologicznego.


Wchodzi się do środka i widzi gąszcz tropikalnych roślin. Tu jest jak w dżungli, do tego jeszcze gorąco i wilgotno. Słychać śpiew ptaków i szum wodospadu. Na początku ptaki wcale nie rzucają się w oczy - trzeba chwilę poczekać i poobserwować... I bardzo dobrze! To jest przecież Hala Wolnych Lotów! Ptaki mają tu dużo przestrzeni, mogą znaleźć wiele kryjówek wśród roślin i całość ma przypominać naturalne warunki zarówno ptakom jak i zwiedzającym. Hala Wolnych Lotów jest pierwszą w Polsce ekspozycją tego typu. Została otwarta w marcu '99. Żyje tu kilkanaście gatunków ptaków, przeważnie z południowo-wschodniej Azji. To dla ich wygody hala została obsadzona azjatyckimi roślinami i wyposażona w wiele nowoczesnych urządzeń. Zbudowana ze stali i szkła kanałowego, ma 7 metrów wysokości i 300 metrów powierzchni, z czego 1/3-cią powierzchni zajmują rośliny, 1/3-cią - alejki i 1/3-cią staw z wodospadem zasilanym dwoma pompami. W stawie pływają prawdziwe rybki - karpie koi i karasie złociste. Dach hali jest podzielony na kilka sektorów, wśród których połowa jest ze szkła, a połowa lita ze sztucznym oświetleniem jarzeniowym. Klimat dżungli to zasługa nowoczesnego systemu wentylacyjnego i sztucznych deszczy. Powietrze nawiewane do Hali ogrzane jest najpierw do 20 stopni, a termostat pilnuje, aby temperatura w środku nie przekroczyła 30 stopni. Sztuczne deszcze padają przez kilkanaście minut 2 razy dziennie (o 7-mej i o 19-tej) dla zapewnienia odpowiedniej wilgotności.

W hali są dwa punkty karmienia ptaków w postaci tac umieszczonych na statywach na wysokości 1,5 metra. Oprócz tego ptaki o naziemnym trybie życia (puchoczuby i kurtaczki) dostają swoje jedzenie na ziemi, a dodatkowo część larw mączników i próchnojadów jest rozsypywana luzem, aby zaspokoić łowieckie instynkty np. sójkowców i szpaków balijskich. 
Hala Wolnych Lotów to ekspozycja, która tętni życiem. Jest tutaj duży ruch, cały czas coś się dzieje, i to zarówno dzięki mieszkańcom hali, jak i zwiedzającym. Z tego powodu dla większości ptaków nie jest to środowisko sprzyjające lęgom. Ale nie o to tutaj chodzi. Celem jest pokazanie ptaków w środowisku jak najbardziej zbliżonym do naturalnego.
A teraz przyjrzyjmy się życiu mieszkańców Hali Wolnych Lotów. Jak to zrobić? Najlepiej na chwilę usiąść, poczekać i porozglądać się... 

Wypatruję więc i czekam, całkiem niedługo, a tuż obok mnie na gałązce siada piękny kolorowy ptaszek. Jest bardzo wesoły i ruchliwy i wcale się nie boi. To słowik srebrnouchy, zwany też pekińczykiem srebrnouchym (Leiothrix argentauris). Za chwilę przylatuje drugi słowik, siada tuż obok pierwszego i ptaszki rozpoczynają wzajemną toaletę - to musi być parka. Wygląda to przecudnie - jeden drugiego skubie, a ten "skubany" puszy się, stroszy i aż przymyka oczy z zadowolenia odchylając głowę do tyłu. Cóż za słodki widok! Słowiki nie są jednak aż takie słodkie. W niesprzyjających warunkach (np. gdy dzielą zbyt małą przestrzeń z innymi ptakami) potrafią być agresywne w stosunku do mniejszych ptaków i zjadać ich jaja a nawet pisklęta. W Hali Wolnych Lotów mają jednak na szczęście dużo miejsca. Mieszkają tu trzy słowiki srebrnouche - dwa samce i jedna samica. Samce są intensywniej ubarwione od samic, więc jeżeli uważnie się im przyjrzymy, dostrzeżemy różnicę. …Inaczej sprawa wygląda u ich bliskich krewniaków - słowików chińskich, czyli pekińczyków żółtych (Leiothrix lutea), których jest tu pięć - dwa samce i trzy samice. My - ludzie nie dostrzeżemy różnicy w ich ubarwieniu, w przeciwieństwie do samych zainteresowanych, czyli słowików, które doskonale rozróżniają płeć w obrębie swojego gatunku po ... ubarwieniu właśnie! Ptaki te posiadają niezwykłą dla nas zdolność widzenia ultrafioletu, widzą więc wszystko w innym świetle w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jest to dla nich korzystne nie tylko przy wybieraniu partnera seksualnego, ale również przy zdobywaniu pożywienia, gdyż postrzegają one intensywniej barwy kwiatów i owoców. 

Słowiki obydwu gatunków są ładnie ubarwione, pięknie śpiewają, są bardzo ruchliwe i stosunkowo łatwe w utrzymaniu. Te cechy sprawiły, że były one chętnie trzymane w niewoli przez "hobbystów", a wiec były odławiane i importowane na dużą skalę od końca dziewiętnastego wieku aż do roku 1997, kiedy zostały objęte Konwencją Waszyngtońską (CITES). Obecnie nie sprowadza się tych ptaków do Polski. Słowiki chińskie w Hali Wolnych Lotów są darowane przez osoby prywatne. Jeden z nich, z uszkodzonym okiem został specjalnie wykupiony ze sklepu zoologicznego, aby trafił tu do "Raju na Ziemi".
Wypatruję dalej i dostrzegam drobnego szarego ptaszka, który zwinnie zwiesza się na liściu palmy. To szlarnik indyjski (Zosterops palpebrosa). Za chwilę dostrzegam całe stadko tych ptaków. Jest ich w Hali Wolnych Lotów aż osiemnaście! W naturze żyją one w małych grupach i odzywając się razem tworzą cienko "płaczliwie" brzmiący chór. Są bardzo aktywne - cały czas w ruchu, fruwają tam i z powrotem, oddzielają dziobkami kawałki liści palm i niosą je na budowę gniazda.
Ptaki te są zarówno szkodliwe jak i pożyteczne. Szkodliwe, ponieważ bardzo lubią jeść dojrzałe owoce (uwielbiają wypijać sok z winogron) i dlatego, jeżeli występują masowo, mogą spowodować duże straty w sadach czy na plantacjach. Z drugiej strony jednak ptaki te karmią swoje pisklęta mszycami, małymi gąsienicami i pajączkami, tak więc jednocześnie uwalniają rośliny od szkodników. Jest to ważne tutaj, w Hali Wolnych Lotów, gdzie przecież nie można stosować chemicznych środków ochrony roślin.
Nagle spostrzegam małego brązowego ptaszka z mocnym masywnym dziobkiem, co sugeruje jego przynależność do rodziny astryldów. Tak. To mniszka muszkatowa (Lonchura punctulata), która swoim sprawnym dziobem odcina długie włókno z liścia palmy i odlatuje z nim. Mniszki budują gniazda wśród palm, między innymi z takich właśnie włókien. Istnieje przy tym równy podział obowiązków - samce zbierają materiały, a samice zajmują się budową. Na dodatek są to gniazda komunalne, które dla przypadkowego obserwatora wyglądają jak bezładne kupy siana. W istocie jednak jest to kilka gniazd zbudowanych przez kilka par mniszek, a one doskonale się orientują, które gniazdo jest czyje. Takie skupiska gniazd są korzystne ze względów bezpieczeństwa - w razie zagrożenia wszystkie mniszki bronią gniazda komunalnego. Z uwagi na te zwyczaje, jeżeli chcemy rozmnażać mniszki, to lepiej mieć co najmniej kilka osobników. W Hali Wolnych Lotów jest ich dziesięć. Jest także dziesięć mniszek kapturowych (Lonchura malacca), których są dwa podgatunki - L. (m.) malacca oraz L. (m.) atricapilla. Te jednak trudniej wypatrzyć. Prowadzą bardziej skryty tryb życia, chowają się w gąszczu roślin i nawet nie próbowały przystąpić do lęgów. Wszystkie mniszki mają jeszcze jedną niezwykłą cechę - śpiew samców jest niesłyszalny dla ludzkiego ucha, z wyjątkiem ostatniego gwizdu (Mniszki oczywiście słyszą całość).

Kolejni przedstawiciele rodziny astryldów to ryżowce (Padda oryzivora). Te popularne i łatwe w utrzymaniu ptaki trafiły tu przypadkiem, a właściwie przypadkiem trafiła tu jedna samica, która dała początek populacji. Ktoś ze zwiedzających zoo wpuścił ją tutaj, a pielęgniarze ptaszarno dodali jej samca. Gniazda ryżowców są trudno dostępne w gęstwinie roślin, więc nawet tacy rozbójnicy, jak sójkowce mają trudności z ich zlokalizowaniem i zniszczeniem. Gdyby nie to, że ryżowce są monogamiczne, można by było powiedzieć, że mnożą się, jak króliki. W każdym razie trzeba regularnie odławiać ich przychówek. Obecnie w Hali Wolnych Lotów jest ich sześć. Ryżowce mają wyjątkowo silne dzioby, którymi kruszą nawet najtwardsze ziarna. Introdukowane między innymi w Chinach, teraz, wyrządzają szkody na plantacjach ryżu. 

Niedaleko grupki ryżowców z gałęzi na gałąź przemyka, jakby "chyłkiem" całkiem spory ptak. Nie mogę się oprzeć porównaniu - ma w sobie coś z naszej krajowej sójki... Nic dziwnego, to przecież sójkowiec! W Hali Wolnych Lotów mieszkają cztery sójkowce, po parce z każdego gatunku, a są to: sójkowiec śpiewny, zwany inaczej sójkowcem białookim (Garrulax canorus) i sójkowiec krasnosterny (Garrulax milnei). Sójkowce przemierzają halę w poszukiwaniu czegoś do jedzenia, co się rusza. Między innymi dla nich są rozsypywane po hali larwy mączników i próchnojadów, a część tego jedzenia jest specjalnie ukrywana, aby sójkowce się nie nudziły, gdyż znudzone bywają niebezpieczne! To prawdziwi ptasi rozbójnicy, którzy zjedzą wszystko, co zdołają upolować. Potrafią też niszczyć gniazda innych ptaków, zjadać im jaja, a nawet pisklęta! Niczego nie przeoczą na swoim terytorium, a dla parki sójkowców ich terytorium to cała hala! Ale ptaki te mają też swoje zalety. Charakteryzują się bardzo ciekawym rytuałem godowym, kiedy to samica siada tuż nad ziemią, a samiec powyżej i razem śpiewają w duecie stereofonicznym uzupełniającą się melodię. To jest dopiero zgranie! W Chinach tradycyjnie trzymano sójkowce w specjalnych klatkach, a ich zdolności artystyczne zostały jeszcze lepiej wykorzystane w Pekinie, gdzie organizowane są konkursy śpiewu tych ptaków. 

Nie tylko sójkowce są rozbójnikami. W Hali Wolnych Lotów mieszkają też szpaki balijskie (Leucopsar rotschildi), które są podobnej wielkości i , jeżeli chcą, to też potrafią równie skutecznie zniszczyć gniazda innym ptakom... ale szpaki te trzeba chronić, gdyż nie występują już w naturze, a tylko w ogrodach zoologicznych i u nielicznych prywatnych hodowców.
Ostatnia niewielka dzika populacja tych ptaków została wyłapana i wykradziona z wyspy Bali w roku 2000. W Hali Wolnych Lotów mieszkają trzy szpaki balijskie - jeden samiec, który urodził się w Zoo w Rotterdamie i dwie samice, z których jedna pochodzi z Heidelbergu, a druga z Poznania. To wielka szkoda, że ptaków tych jest już tak niewiele. Są one bardzo piękne, ubarwione na biało, a na głowie mają (również biały) czubek, który mogą stawiać, na przykład, kiedy się zdziwią. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia będą mogły oglądać i tego i wiele innych ptaków, a nie tylko o nich czytać.

Następny właściciel czubka na głowie to bilbil krwawik (Pycnonotus jocosus). W Hali Wolnych Lotów mieszkają trzy bilbile - rodzice z dzieckiem, właśnie tu "urodzonym". Ptaki te lubią owoce, więc w naturze można je spotkać na drzewach owocowych, zarówno w lasach jak i w sadach. Żyją w luźnych grupach. Budują bardzo kunsztowne gniazda na bambusach z liści tej rośliny i z wielu różnych rzeczy, które znajdą w pobliżu (od trawy do włosów zwierząt włącznie), a całość łączą pajęczyną! Wykazują zachowania terytorialne, więc czym mają dla siebie więcej miejsca, tym lepiej. Wieczorem można usłyszeć ich głośny, melodyjny śpiew. 

W Hali Wolnych Lotów znajdziemy też parkę turkuśników indyjskich (Irena puella). U ptaków tych występuje wyraźny dymorfizm płciowy. Samiec jest czarny z jaskrawo-turkusowymi "wstawkami", a samica - mieni się różnymi odcieniami zieleni, niebieskiego i szarości. Te piękne ptaki są niewątpliwie ozdobą hali. Są one aktywne, ale łagodne, żywot swój prowadzą wśród drzew, rzadko kiedy schodząc na ziemię. Żywią się głównie owocami. W naturze najprędzej spotkamy je przy ich ulubionym jedzeniu - czyli tam, gdzie rosną drzewa figowe. 

Kuropatw koroniastch, czyli Puchoczubów (Rollulus roulroul) należy szukać gdzieś na ziemi. Spacerują sobie po całej hali, czasem też alejkami. Prawie zawsze trzymają się parami, a jeżeli nie, to para pozostaje w kontakcie głosowym. Żyją one w trwałych monogamicznych związkach i mają niezwykłe zwyczaje, jeżeli chodzi o budowę gniazda. Podczas, gdy większości kuropatw w zupełności wystarczy zagłębienie w ziemi, kuropatwy koroniaste budują gniazdo w postaci szałasu, którego wejście zamykają gałązkami! Dzięki temu sprytnemu kamuflażowi, ich jaja nie zostały zniszczone (na przykład przez sójkowce), a na świat przyszły cztery młode kuropatwy - jedna samica i trzy samce, które teraz już dorosłe, żyją w Hali Wolnych Lotów obok swoich rodziców. Instynkt łączenia się w pary jest u tych kuropatw tak silny, że potomstwo dobrało się parami, a jedna para, to - z konieczności dwa samce!

Gołąbki zielonoskrzydłe, inaczej - miedzianki szmaragdowe (Chalcophaps indica) nietrudno zauważyć fruwające wśród gałęzi lub żerujące na ziemi. Są to dość łagodne ptaki, jednak nie do końca, gdyż w razie potrzeby samiec potrafi zapędzić na gniazdo leniwą partnerkę. Samce są obowiązkowe - to one zajmują się budową gniazda i po części dzielą z samicą również wysiadywanie. Wczesnym rankiem można usłyszeć ich nawoływania - "buczą" niskim głosem. Czasem można też je zobaczyć, jak spacerują po alejce z ulistnioną gałązką w dziobie - obraz, jak z mitycznej Arki Noego. W Hali Wolnych Lotów mieszkają cztery gołąbki - trzy samce i jedna samica, wszystkie urodzone w Arnhem, skąd też w najbliższym czasie będą sprowadzone jeszcze trzy samice. 

Kurtaczki kapturowe (Pitta sordida) najtrudniej zauważyć, gdyż są one bardzo płochliwe. Szybko chodzą, podskakują lub podbiegają, zastygają w bezruchu i, choć prowadzą głównie naziemny tryb życia, potrafią też schować się wysoko w gałęziach drzewa. Dodatkowo ich ubarwienie (są zielone z brązową główką) stanowi świetny kamuflaż w gąszczu roślin. Przeszukują podłoże w poszukiwaniu owadów, ich larw i chrząszczy. Nie jest to dla nich trudnym zadaniem, gdyż są bardzo bystre. Kurtaczki są nerwowe i kłótliwe. Bacznie pilnują swojego łowieckiego terytorium. Zanim para może odbyć lęgi, ptaki muszą się dobrze poznać, a i tak trzeba je później obserwować i w razie czego na jakiś czas rozdzielić. W Hali Wolnych Lotów mieszka parka kurtaczków.

Jak widać, poszczególne ptaki różnią się od siebie zwyczajami, charakterem, temperamentem. Obserwując je możemy wiele się nauczyć i wyciągnąć ciekawe wnioski, a może nawet dowiedzieć się więcej czegoś o nas samych? W Hali Wolnych Lotów nie tylko poobserwujemy ptaki, ale również trochę uspokoimy nasze skołatane nerwy, tu - w dżungli, w mieście, a jednak z dala od zgiełku, wśród śpiewu ptaków, przy wodospadzie...

lek. wet Andrzej Kruszewicz,
Agnieszka Szczawińska

Artykuł został również opublikowany w nr 10/2001 (październik) miesięcznika "Fauna&Flora".








O portalu |  Kontakt
© Copyright 2000-2010 Ptaki Egzotyczne on-line. Wszelkie prawa zastrzeżone.